Posłuchaj całej godzinnej audycji radiowej tutaj
Tydzień w Polsce

W korespondencji z Polski m.in.o tym, że Sejm uchwalił ustawę, która pozwoli Polsce wydawać pieniądze z unijnej pożyczki na zakupy dla wojska, tzw program SAFE- Security Action For Europe a także o tym, że aż 40% spadła liczba nocnych interwencji policji w Środmieściu Warszawy po wprowadzeniu zakazu sprzedaży alkoholu we wszystkich sklepach po godzienie 22.00...
[muzyka intro] Słuchasz Polskiego Programu SBS.
Kłaniam się z Warszawy. Sejm uchwalił ustawę, która pozwoli Polsce wydawać
pieniądze z unijnej pożyczki na zakupy dla wojska. Program Safe ma budżet stu
pięćdziesięciu miliardów euro, z czego Polsce przypadły prawie czterdzieści
cztery miliardy, czyli blisko jedna trzecia całego budżetu. Safe to skrót od
Security Action for Europe. Tak Unia Europejska nazwała instrument finansowy,
który ma przyspieszyć rozwój zdolności obronnych w państwach członkowskich,
wzmocnić przemysł zbrojeniowy w Europie, a więc również i w Polsce, a także pilnie
dozbroić państwa w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Lista polskich
projektów Safe jest niejawna, ale rząd wskazuje priorytetowe obszary, na które
trafią pieniądze. Między innymi obronę powietrzną, amunicję i tarczę Wschód.
Wszystkie pieniądze musimy wydać do dwa tysiące trzydziestego roku. Oprocentowanie
pożyczki wynosić ma około trzech procent. Spłata każdej transzy trwa czterdzieści
pięć lat, a zakupy są zwolnione z VAT, co ma dać duże oszczędności. „Program Safe to
inwestycja w polskie bezpieczeństwo i polską gospodarkę. Ponad osiemdziesiąt
procent środków zostanie wydanych w naszym przemyśle zbrojeniowym” - zapewnia
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu do spraw Safe. Warto
dodać, że rząd chce, aby polskie przedsiębiorstwa podwójnie zyskały na
realizacji programu Safe. „Chodzi o to, żebyśmy nie tylko zamawiali w polskim
przemyśle zbrojeniowym, ale zachęcamy też naszych partnerów z Unii Europejskiej,
żeby swoją część z Safe również wydawali w naszej zbrojeniówce" - wyjaśniła
Sobkowiak-Czarnecka. Decyzja Sejmu w sprawie przystąpienia do programu Safe nie
była jednak jednomyślna. Przeciwnikami wejścia w życie ustawy byli posłowie Prawa
i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. Politycy tych partii podkreślali, że
Polska straci w ten sposób swoją suwerenność obronną, bo nie będzie mogła
zamawiać sprzętu wojskowego w Stanach Zjednoczonych czy Korei, co powszechnie
robił rząd Zjednoczonej Prawicy. Tuż po zakończeniu sejmowego głosowania premier
Donald Tusk określił zachowanie prawicowych parlamentarzystów jako wrogie
polskiej niepodległości. „Maski opadły. PiS i Konfederacja zagłosowały przeciw
programowi Safe, czyli przeciw bezpieczeństwu Polski, przeciw nowoczesnej
armii, przeciw polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. To już nie jest opozycja,
to są wrogowie polskiej niepodległości” - napisał szef rządu na platformie X. Zdanie
premiera podziela również minister finansów Andrzej Domański, który z mównicy
sejmowej apelował do posłów o poparcie unijnej inicjatywy. „Każdy, kto głosuje
przeciwko programowi Safe, jest albo głupcem, albo zdrajcą interesów Polski” -
mówił minister Domański. Aż o czterdzieści procent spadła w ciągu ostatnich trzech
miesięcy liczba nocnych interwencji policji w Śródmieściu Warszawy. To efekt
wprowadzenia od listopada prohibicji i zakazu sprzedaży alkoholu we wszystkich
sklepach i na stacjach benzynowych po godzinie dwudziestej drugiej. „To
pokazuje, że takie rozwiązanie ma sens i należy je wprowadzić na terenie całego
miasta” - stwierdził prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Prezydent ogłosił
właśnie rozpoczęcie drugiego etapu wprowadzania w mieście nocnej prohibicji.
Zakaz obejmie wszystkie dzielnice i ma wejść w życie przed wakacjami.
Przypomnijmy, że przed Warszawą zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych,
obejmujący między innymi sklepy całodobowe oraz stacje benzynowe, wprowadziło około
stu osiemdziesięciu gmin w Polsce. Na takie rozwiązanie zdecydowały się między
innymi Szczecin, Gdańsk, Wrocław i Łódź. Nie żyje popularna aktorka Bożena Dykiel.
Miała siedemdziesiąt siedem lat. Artystka była znana z kultowych polskich filmów,
takich jak „Znachor”, „Ziemia obiecana” czy z serialu „Alternatywy cztery”. W
teatrze przeszła do legendy rolą Goplany w Balladynie w reżyserii Adama
Hanuszkiewicza. Przez lata współpracowała między innymi z warszawskim Teatrem
Komedia czy Teatrem Syrena. Nawet gdy pojawiała się w gościnnej roli, tworzyła
wyraziste kreacje, których nie można było nie zapamiętać. „Polskie kino i teatr
poniosły niepowetowaną stratę” - napisał na portalu X
wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Maciej Wróbel. Aktorkę pożegnał
również marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty: „Żegnamy Bożenę Dykiel, aktorkę
o wielkim temperamencie, mistrzynię sceny teatralnej, której role w polskim kinie u
Wajdy, Barei czy Zaorskiego na zawsze wpisały się w narodową pamięć. Polska
kultura, my wszyscy straciliśmy wybitną osobowość. Za swój wkład w rozwój polskiej
kultury Bożena Dykiel otrzymała od ministra Kultury Srebrny Medal Zasłużony
Kulturze Gloria Artis. A na koniec o niezwykłym zjawisku na polskim morzu. W
pierwszych tygodniach lutego Morze Bałtyckie doświadczyło bezprecedensowego
spadku poziomu wody. Jak informuje Instytut Oceanologii Polskiej Akademii
Nauk, jest to najniższy odczyt od tysiąc osiemset osiemdziesiątego szóstego roku,
czyli od momentu rozpoczęcia systematycznych pomiarów. Średnie poziomy
są obecnie o blisko sześćdziesiąt siedem centymetrów poniżej normy. To oznacza, że
luźno mówiąc, brakuje około dwustu siedemdziesięciu pięciu kilometrów
sześciennych wody w basenie, a to prawie dwieście siedemdziesiąt pięć miliardów ton
wody - podaje Instytut. Spadek poziomu wody nie wynika ani z braku opadów, ani z
wyschnięcia morza związanego z dopływem rzek. Powodem okazują się być długotrwałe,
silne wiatry wschodnie, utrzymujące się od początku stycznia. Wiatr wypychał masy
wody przez Cieśniny Duńskie w kierunku Morza Północnego, a to właśnie spowodowało
spadek poziomu w całym Bałtyku. Jak piszą naukowcy z PAN, to zjawisko jest
oceanografom i hydrologom dobrze znane pod nazwą wind set down. To proces, w którym
długotrwały wiatr z jednego kierunku wypycha wodę z akwenu, powodując spadki
poziomów bez zmiany ogólnej ilości wody na świecie. Eksperci wskazują, że obecna
sytuacja ma znaczenie nie tylko dla nawigacji i żeglugi, ale także dla
ekologii. Głębokie wody Bałtyku są często pozbawione tlenu, co ogranicza życie
organizmów dennych. Kiedy wiatr ustąpi, możliwy jest napływ zimnej, słonej i
tlenowej wody z Morza Północnego, co może odświeżyć odtlenione baseny, niczym
głęboki oddech dla ekosystemu - wskazują naukowcy. O czym z Warszawy dla Radia SBS
-Przemysław Przybylski. -[muzyka intro] Zainteresowało cię? Chcesz
usłyszeć więcej? Słuchaj nas na podcastach dostępnych w Apple Podcast, Google
Podcast czy Spotify lub w jakimkolwiek innym, który używasz.
[muzyka outro]
Recommended for you











